Jesteś tutaj

Wśród śnieżnej ciszy

  • śnieg
    wśród śnieżnej ciszy

Czy zauważyliście, że tuż po opadach śniegu, gdy wszystko pokryte jest jego świeżą warstwą, jest tak jakby ciszej? Efekt ten słyszalny jest szczególnie w miastach, gdzie szum ruchu samochodowego tuż po opadach śniegu wydaje się trochę mniej uciążliwy, a odgłosy ludzi stłumione.

Oczywiście wyciszające działanie śniegu można tłumaczyć tym, że w niesprzyjających warunkach pogodowych ludzie wolą zostać w domu i mniej chętnie korzystają z samochodów. Ale czy rzeczywiście można uwierzyć w to, że duże miasta zamierają wkrótce po tym, jak spadnie trochę białego puchu?

Krótka randka z wujkiem googlem jednoznacznie wskazuje na to, że coś jednak jest na rzeczy. Po wpisaniu słów „śnieg” oraz „cisza” od razu pojawiają nam się teksty niebylejakich autorów, którzy też zauważyli wyciszające działanie śniegu. Niejaki Leśmian w wierszydle zatytułowanym (a jakże) „Śnieg” opisuje to tak:

Serce marło, gdym w dłoni unosił ten ślad
W ciszę śniegu, co prósząc, weselił się w niebie.
Śnieg ustał - i minęło odtąd tyle lat,
Ile trzeba, by ślady zatracić do siebie.

O ciszy przy okazji opadów śniegu nie zapomniała również Magda Umer, która w piosnce „Jak ten śnieg pada” śpiewała sobie tak:

W białej ciszy czarna myśl
Nie zostałeś ze mną dziś
Ach jak ten śnieg pada
Nie ma śladu po śladach

Wielbiciele poezji śpiewanej mogą sobie nawet zrobić małą przerwę na odsłuch:

 

Czas na fizykę!

Może wyciszające działanie śniegu nie jest tylko naszym subiektywnym wrażeniem? Duet amerykańskich fizyków (Donald Albert, John Orcutt, J. Acoust. Soc. Am. 87 (1990) 93) postanowił podejść do sprawy profesjonalnie i znaleźć odpowiedź na powyższe pytanie wykonując pomysłowy i prosty eksperyment. Mianowicie w pewien słoneczny, letni dzień nasi fizycy wzięli strzelbę pod pachę (jak wiadomo w USA prawie każdy ma strzelbę)  i wybrali się na soczyście zieloną łąkę nieopodal swojego uniwersytetu. Jeden z panów z owej strzelby strzelał, a drugi w odległości 200 metrów owe strzały nagrywał. Ot, cały eksperyment. No… prawie cały. Pół roku później, tuż po opadach śniegu, panowie Donald i Albert udali się w to samo miejsce i eksperyment powtórzyli. Mając dwa nagrania (letnie i zimowe) przeanalizowali różnice między nimi. Wyniki, które otrzymali były dosyć ciekawe.

Po pierwsze dźwięk nagrywany zimową porą po opadach śniegu rzeczywiście był cichszy. Ba… wyraźnie cichszy. Jego amplituda w odległości 200 metrów od źródła dźwięku była o około 10 decybeli mniejsza w porównaniu z łąką niepokrytą śniegiem. Różnica 10 decybeli to całkiem sporo i nawet niewprawne ucho taką różnicę zauważy. Czyli świeży śnieg rzeczywiście całkiem nieźle tłumi dźwięk.

Co więcej, następne eksperymenty pokazały, że im większa porowatość pokrywy śnieżnej (większa pulchność śniegu), tym efekt silniejszy. Wyciszające działanie śniegu jest zatem bardzo wyraźne tuż po opadach, a dla śniegu starego i zbitego prawie nie występuje. Efekt zależy rownież od tego, jak wysoko nad pokrywą śnieżną znajduje się źródło dźwięku. Dużo słabiej tłumione są dźwięki dochodzące z wysoka (np. odgłosy ptaków), niż te emitowane blisko powierzchni ziemi, co dobrze tłumaczy dlaczego ruch samochodowy po opadach śniegu jest wyraźnie cichszy. Silniki, będące głównym źródłem hałasu w miastach, znajdują się bowiem tuż nad pokrytymi śniegiem ulicami.

Ponadto autorzy opisanego eksperymentu zauważyli, że dźwięk rozchodzący się w warunkach zimowych ma inną barwę, co oznacza, że odgłos tej samej strzelby, oprócz tego, że cichszy, brzmi również inaczej. Okazuje się bowiem, że śnieg bardzo efektywnie tłumi wysokie częstotliwości, podczas gdy niskie tony rozchodzą się praktycznie bez strat. Można zatem oczekiwać, że tuż po opadach śniegu wszystkie najbardziej denerwujące nas wysokie dźwięki, czyli piski i zgrzyty, będą nieco mniej uciążliwe.

I w ten sposób fizyka odczarowała magiczną „ciszę śniegu, co prósząc, weselił się w niebie”. Zagadnienie możemy jednak rozszerzyć i zadać inne pytania: Czy równie magiczna mgła także działa wyciszająco podobnie jak śnieg? Czy ciszę miast spowitych mgłą wytłumaczyć możemy taką samą fizyką? Być może, ale to już temat na innego fiztaszka.

  • Obrazek użytkownika krupinski
    O autorze:

    Michał Krupiński

    Redaktor naczelny fiztaszki.pl, kierownik Fiztasz Research Center
    Fiztaszkowiec doświadczalny. Na co dzień nanosi cienkie warstwy metali na wszystko co popadnie. Po godzinach pasjami oddaje się eksperymentom kawiarniano-kuchennym.

Komentarze

Obrazek użytkownika mm

ale dlaczego tłumi?

Obrazek użytkownika krupinski

Dobre pytanie. Oprócz dźwięków bezpośrednio docierających do nas ze źródeł dźwięku, nasze uszy odbierają również fale akustyczne odbite od otaczających nas przedmiotów, ścian i gruntu, na którym stoimy. Gdy otaczające nas przedmioty i grunt są pokryte śniegiem, fale akustyczne mniej chętnie się od nich odbijają i sumarycznie dźwięk docierający do naszych uszu jest cichszy. W tym przypadku świeży śnieg działa w podobny sposób jak gąbka, którą wyłożone są studia nagrań.

Obrazek użytkownika w.ganczarek

można to mniej więcej porównać do komory bezechowej chyba. jej ściany są zbudowane z różnych pozałamywanych kształtów, tak ułożonych, żeby fala załamując się, wchodziła coraz głębiej "w ścianę" i już nie wracała. Każdy, kto zakładał garażowy zespół wie, że do wygłuszenia pomieszczenia dobre są wytłoczki od jajek albo duże ilości gąbki. A śnieg to taka właśnie gąbka: cholernie porowata, czyli że w środku jest dużo dziur i dużo powierzchni, w których odbijająca się fala może niejako ugrzęznąć.

Zauważcie, że cicho jest tylko krótko po opadzie, potem robi się stopniowo coraz głośniej. Śnieg udeptujemy, albo słońce, oświetlając i ogrzewając nieco jego pokrywę, zamyka pory. Fala więc już nie "wpada" do środka.

Obrazek użytkownika Michał K.

Śnieg również ma wpływ na odbiór radia i tv. Pokrywa terenu zmniejsza "szorstkość" terenu co minimalizuje odbicia czy pochłanianie fal elektromagnetycznych. W skutek czego po opadach śniegu, szczególnie w górach poprawiają się warunki odbioru.

Dodaj komentarz